-
1/5 Europejski Dzień bez Samochodu - 5 Wrzesień 20102/5 Wprowadzenie stanu alarmu powodziowego - 3 Wrzesień 20103/5 Uroczyste obchody w brzeskim garnizonie - 2 Wrzesień 20104/5 Otwarcie Ośrodka Szkolenia Łączności - 2 Wrzesień 2010Pożegnanie PKW CZAD
Dziś w Brygadzie pożegnaliśmy pierwszą zmianę żołnierzy, którzy udają się z misją humanitarną prowadzoną przez Unię Europejską do Republiki Czadu.
Dziś również pożegnaliśmy 3 oficerów, którzy rozpoczynają służbę w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego ISAF w Afganistanie. Działając na zasadzie rezolucji nr 1778 Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych z dnia 25 września 2007 roku, 6 marca Unia Europejska podpisała umowę z Republiką Czadu w sprawie statusu sił działających pod przywództwem Unii. To porozumienie pozwoliło na rozpoczęcie przygotowywanej od zeszłego roku operacji sił EUFOR w tym państwie. Od początku rozpoczęcia planowania misji, Polska aktywnie włączyła się w przygotowania, zgłaszając swój kontyngent. Oprócz Polski, udział w operacji zadeklarowało 21 państw, które wyraziły tym samym swoje poparcie dla celów i zakładanych rezultatów. Misja wojskowa w Czadzie to jedna z trudniejszych operacji Unii w której udział wezmą polscy żołnierze. Zadaniem sił koalicyjnych będzie zapewnienie bezpieczeństwa działań humanitarnych ONZ. Żołnierze zajmą się między innymi konwojowaniem transportów z pomocą dla uchodźców, ochroną wolontariuszy międzynarodowych organizacji, będą też pilnować strategicznych dla kraju obiektów oraz ochraniać dziesiątki tysięcy uchodźców, którzy zbiegli z Darfuru w Sudanie przed trwającymi tam walkami, a obecnie koczują wzdłuż granicy Czadu z Sudanem oraz w sąsiedniej Republice Środkowoafrykańskiej. Nasi żołnierze będą stacjonować na północnym wschodzie Czadu, w pobliżu miejscowości Iriba. Najpierw udaje się tam grupa złożona miedzy innymi z naszych saperów, która przyjmie sprzęt i przygotuje obóz. Żołnierze z Francji przygotują nasypy, studnie i sieć wodną w obozie. Dalej rozbudowę bazy poprowadzi pierwsza grupa naszych saperów. Główne polskie siły wylądują w Afryce na przełomie sierpnia i września. Docelowo kontyngent ma liczyć 400 żołnierzy i pracowników wojska. Będą to żołnierze z 1 Brygady Saperów, Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie i Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej w Międzyrzeczu. Na misję udadzą się też żandarmi z oddziału specjalnego w Gliwicach. Dowódcą polskiego kontyngentu będzie płk Tomasz Domański.
Pożegnanie żołnierzy udających się na misję w ramach PKW CZADW dniu 8 września na wrocławskim lotnisku pożegnano żołnierzy udających się na misję w ramach PKW CZAD.
Grupą 13 żołnierzy, tworzących pluton inżynieryjny dowodzi mł. chor. sztab. Krzysztof CZECHONIN. Wylatujących żołnierzy pożegnał na lotnisku zastępca Dowódcy Brygady płk Jan PAJESTKA oraz przewodnicząca Stowarzyszenia „Rodzina Wojskowa” Jadwiga SIOMA.
I tym razem nie obyło się bez wręczenia słoników, mających zapewnić szczęśliwy powrót do kraju. Po dotarciu na miejsce plutonu inżynieryjnego w Czadzie znajdować się już będą główne siły PKW, które po aklimatyzacji i szkoleniu zapoznawczym zasilą szeregi, utworzonego na bazie polskiego kontyngentu, Wielonarodowego Batalionu - Północ EUFOR (Multinational Battalion North, MNB-N). W połowie września planowane jest ogłoszenie pełnej gotowości operacyjnej MNB-N do wykonywania zadań mandatowych nałożonych na EUFOR przez Radę Bezpieczeństwa ONZ.
Powrót ze stolicy Czadu - Ndżameny9 września ze stolicy Czadu - Ndżameny odleciało do Polski 32 żołnierzy ze składu Inżynieryjnej Grupy Przygotowawczej (IGP) Polskiego Kontyngentu Wojskowego (PKW) w tym kraju.
Praktycznie już od godzin popołudniowych na lotnisku trwało oczekiwanie na powrót grupy dowodzonej przez kpt. Franciszka KSIĄŻKA. Niestety wszyscy musieli się uzbroić w cierpliwość, planowany przylot na godzinę 16.00 przeciągnął się aż do wieczora. Wreszcie około godz. 20.00 rządowa maszyna wylądowała na wrocławskim lotnisku. Po krótkim przywitaniu przez Dowódcę Brygady płk Daniela KRÓLA wreszcie upragnione spotkanie z najbliższymi. Uściskom i radości nie było końca. Wraz z odlotem brzeskich saperów zakończono oficjalnie pierwszy etap czadyjskiej misji. Nasi żołnierze wywiązali się z postawionych przez nimi zadań, przygotowując bazę dla PKW CZAD, którego główne siły znalazły się już na miejscu.
Praca i zaangażowanie Inżynieryjnej Grupy Przygotowawczej zostały dostrzeżone, jeszcze przed powrotem do kraju 5. września w bazie IRIBA Dowódca PKW CZAD płk Wojciech KUCHARSKI uroczyście uhonorował cały skład grupy pamiątkowymi medalami EUFOR.
CzadNa podstawie rezolucji nr 1778 Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych z dnia 25 września 2007 roku, 6 marca Unia Europejska podpisała umowę z Republiką Czadu w sprawie statusu sił działających pod przywództwem Unii. To porozumienie pozwoliło na rozpoczęcie przygotowywanej od 2007 roku operacji sił EUFOR w tym państwie.
Od początku rozpoczęcia planowania misji, Polska aktywnie włączyła się w przygotowania, zgłaszając swój kontyngent. Oprócz Polski, udział w operacji zadeklarowało 21 państw, które wyraziły tym samym swoje poparcie dla celów i zakładanych rezultatów.
Misja wojskowa w Czadzie to jedna z trudniejszych operacji Unii w której udział wezmą polscy żołnierze.
Od dnia 17 kwietnia w Czadzie stacjonuje pododdział inżynieryjny, wydzielony ze składu 1 Brzeskiej Brygady Saperów. Nasi żołnierze stacjonują na północnym wschodzie Czadu, w pobliżu miejscowości Iriba. Pierwszym zadaniem brzeskich saperów jest budowa i urządzenie bazy dla sił głównych, które przybędą w dalszej kolejności.Jeden dzień saperskiej służby w CzadzieJest sobota godz. 5.00, na horyzoncie jakiś czas temu pojawiło się słońce, a w wysuniętej bazie operacyjnej (ang. Forward Operational Base, FOB) Iriba w Czadzie rozpoczyna się kolejny dzień służby. Żołnierze utworzonego na bazie PKW Czad Wielonarodowego Batalionu Północ (ang. Multinational Battalion – North, MNB-N) Sił Unii Europejskiej (EUFOR) realizują poranną toaletę, a za kolejne 30 minut rozpocznie się wydawanie śniadania. Nie wszyscy jednak zjedzą dziś ciepły posiłek. Inżynierowie z 1 Brzeskiej Brygady Saperów podobnie jak żołnierze plutonów manewrowych, którzy wyjeżdżają na całodzienne patrole, dostali na dziś suchy prowiant. Dokładnie o 5.15 siedzą już na starze 266, wcześniej w teren wyjechały dwie wywrotki i spycharko – ładowarka. Wyruszają z bazy, kierując się na odległą o jakieś 7 kilometrów wadi, czyli powstałą po ulewnych deszczach tymczasową rzekę. W ten sposób rozpoczynają ostatni dzień pracy w terenie.
W Czadzie trwa akurat pora deszczowa i choć rejonie działania MNB-N opady nie są tak częste jak na przykład na południu kraju, to kiedy już nadciągną chmury, potrafi nieźle zmoczyć i ludzi, i grunt. Tutejsze drogi mocno odbiegają od europejskich standardów – to po prostu ubity piasek, który po jednym porządnym deszczu zmienia się w nieprzejezdną błotnistą breję. Po takich szlakach regionu Wadi Fira oprócz żołnierzy EUFOR przejeżdżają lokalni mieszkańcy, pracownicy ONZ i organizacji pozarządowych niosący pomoc uchodźcom rozlokowanym w 6 obozach. To właśnie problem z dotarciem do Iridimi - obozu znajdującego się najbliżej Iriby – był powodem, dla którego miejscowy sułtan zwrócił się z prośbą do dowódcy MNB-N płk. Wojciecha Kucharskiego. Chodziło o naprawienie nawierzchni drogi na długości niemal 500 metrów, przeciętej w pewnym momencie przez naprawdę dużą wadi. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom lokalnej społeczności postanowiono pomóc rozwiązać ten problem. Zadanie do wykonania otrzymali, zaprawieni w pracach inżynieryjnych, brzescy saperzy, którzy jako jedni z pierwszych żołnierzy PKW Czad przybyli do Afryki.
Każdego dnia wywrotki pokonywały ponad 7-kilometrową trasę przywożąc kruszywo niezbędne do utwardzenia drogi. Prace trwały w sumie tydzień. 27 polskich saperów wsparli koledzy z Francji dysponujący wywrotką i równiarką.
– Jednego dnia pracowali z nami również miejscowi, gdyż sułtan przydzielił do pomocy w utwardzaniu drogi wywrotkę wraz z obsługą – mówi, dowódca kompanii inżynieryjnej, kpt. Franciszek Książek.
Przewiezienie kruszywa nie było proste – bardzo często samochody, zanim dojechały na miejsce, grzęzły w błocie i trzeba było je stamtąd wyciągać. Zdarzyło się, że do wyciągnięcia aut użyto nawet dwóch Rosomaków. Wyładowane 20 tonami kruszywa ciężarówki z trudem pokonywały trasę, a ich kierowcy: st. szer. Paweł Jałocha i st. szer. Bartosz Budzam musieli naprawdę uważać, żeby bezpiecznie dojechać z ładunkiem na miejsce. Po zrzuceniu kruszywa podjeżdżała francuska równiarka i wyrównywała kolejne metry drogi Iridimi – Iriba.
Ostatniego dnia prac w rejonie wadi pojawili się jedynie Polacy. Okazało się, że francuski sprzęt po prostu popsuł się. O awarię w afrykańskich klimatach nie jest trudno.
– Maszyny inżynieryjne były mocno eksploatowane w naprawdę ekstremalnych warunkach. Naprawa nawietrzni drogi i budowa przepustu na wadi to jedynie wierzchołek przysłowiowej góry lodowej. Trzeba pamiętać, że od 8 maja rozpoczęliśmy rozbudowę North Camp Star, tymczasowej bazy MNB-N, a po zakończeniu prac przystąpiliśmy do rozbudowy FOB Iriba, naszej bazy docelowej – tłumaczy por. Paweł Maruwka, dowódca plutonu.
Tak więc w sobotę, w końcowym etapie akcji naprawiania drogi pojawiły się wspomniane na wstępie dwie ciężarówki Iveco oraz spycharko – ładowarka SŁ-34B. Po przyjeździe w rejon robót i wystawieniu posterunków okazało się, że w błocie stoją, zakopane niemal po same osie, dwa cywilne samochody.
– Dowódco, nikogo nie ma środku! – zameldował sierż. Andrzej Witkowski
– Co robimy? – zapytał po chwili.
– Jak to co? Wyciągamy je na pobocze, jak zawsze - odpowiedział spokojnie porucznik Maruwka.
I tak się stało. Podczepione na metalowej linie dwie terenowe toyoty zostały, przy pomocy stara, wyciągnięte z błota. W międzyczasie nadjechała pierwsza z wywrotek, przywożąc kruszywo, potem następna. Materiał do utwardzenia drogi wysypano w miejsce, gdzie były największe wyrwy.
– Pojdą jeszcze tylko raz, nie damy rady zrobić dzisiaj więcej kursów. Przecież ciężarówki ugrzęzną zanim tutaj dojadą.
Wczoraj w nocy naprawdę mocno popadało – ocenił chor. sztab. Krzysztof Ochmański. Rzeczywiście, obserwując z jakim trudem wywrotki przejeżdżają przez kolejne olbrzymie kałuże można stwierdzić, że za chwilę trzeba będzie wszystkie siły skierować do wyciągania ich z błota, którego na drodze dojazdowej do wadi jest pod dostatkiem.
– W przeciągu ostatnich sześciu dni przetransportowaliśmy tutaj około 1050 ton kruszywa. To wystarczy, żeby utwardzić dojazd do wadi i poprawić raz jeszcze sam przepust, który ubiegłej nocy podmyła woda – mówi chor. sztab. Ochmański.
Chorąży zna się na rzeczy, jak mało kto. Czadyjska misja jest dla niego siódmą z kolei. Wcześniej służył m.in. w Pakistanie, Afganistanie oraz w Kambodży, gdzie wraz z kolegami z jednostki ułożył ponad 300 różnego rodzaju kładek, przepraw, budował również długie na 30 metrów most. Tu trzeba dodać, że brzescy saperzy tworzą naprawdę zgraną grupę, wielu z nich służyło w tych samych misjach, na tych samych zmianach. Choćby we wspomnianym Pakistanie pomoc ofiarom trzęsienia ziemi niosło 12 żołnierzy ze służących obecnie w Czadzie. W pewnym momencie porucznik Maruwka ogłasza przerwę w pracy i przygotowanie do śniadania. Każdy z żołnierzy zna swoje zadanie: jedni przycinają piłą mechaniczną pień nadgniłego drzewa, inni zdejmują ze stara niezbędne wyposażenie, przynoszą prowiant, wodę. Chor. Ochmański wydaje suche racje, ktoś inny przygotowuje wodę na kawę, a porucznik osobiście rąbie drewno na drobne kawałki. Rozpalane jest ognisko i po jakimś czasie wydawana jest pierwsza porcja gorącej kawy, żołnierze otwierają konserwy, robią kanapki. Śniadanie w afrykańskim plenerze smakuje wyśmienicie, to trzeba szczerze przyznać. Zmieniają się żołnierze pełniący służbę na posterunkach obserwacyjnych, a łącznościowcy po raz kolejny meldują o nawiązaniu kontaktu z FOB Iriba.
Kiedy na drogę przyjeżdża SŁ-ka, ładująca do tej pory kruszywo na ciężarówki, rozpoczyna się poprawianie przepustu. Przy wadi zbierają się okoliczni mieszkańcy, podjeżdżają dwa terenowe samochody, przechodzą kobiety z dziećmi niesionymi na plecach – to bardzo częsty widok. W Czadzie mamy nie mają dziecięcych wózków, przynajmniej tutaj, na prowincji – jakieś 50 kilometrów od granicy z Sudanem. Przybywają również właściciele aut, które saperzy wyciągnęli z błota. Są mile zaskoczeni – ktoś im bezinteresownie pomógł. Ściskają ręce, dziękują. Okazuje się, że Polacy pomogli dla Zakaria Suleymane oraz jego ludzi, którzy na co dzień stanowią czadyjską ochronę obozu uchodźców – CNAR (franc. Commission Nationale d’Accueil et de Reinsertion des Refugies). Przy przepuście ciągle pracuje spycharko – ładowarka, którą operuje st. plut. Marek Podgórski. Moment kiedy plutonowy Podgórski przejeżdża na drugą stronę wadi wykorzystują motocykliści, przepychają jakimś cudem swój pojazd przez rwącą wodę. Nadjeżdża kolejna terenówka, ale kierowca źle ocenia możliwości auta i zakopuje się w błocie. Saperzy, tradycyjne ruszają na pomoc ale i oni się zakopują, próbując objechać starem najbardziej błotnistą część drogi. Pobocze, które wydaje się być pewne wcale takie nie jest. Tym razem kierowca i pasażerowie terenowego samochodu pomagają naszym żołnierzom wypchać ciężarówkę na twardy teren. Po kilku minutach zmagań z błotem udaje się. I znowu ten sam widok – podczepianie stalowej liny, wyciąganie cywilnego auta z grzęzawiska. I kolejny drobny sukces – podróżni mogą jechać dalej. W międzyczasie spycharko – ładowarka doprowadza przepust do stanu pozwalającego na spokojne przejechanie przez wadi. Takich wadi w całym Czadzie, w okolicy w której służą polscy żołnierze jest mnóstwo. To właśnie koryta okresowych rzek i potoków są największą zmorą dla podróżnych, to przez nie przebycie niewielkiej odległości staje się prawdziwym problemem. Porą deszczową nie sposób uniknąć problemów związanych z przemieszczaniem się. To jest Afryka - mawiają żołnierze, witając swoich nowo przybyłych z Polski kolegów, którzy dziwią się temu i owemu. Takich dni na Czarnym Lądzie jak ten przy budowie drogi nasi saperzy spędzili wiele, było jednak o wiele ciężej, ekstremalnie gorąco. Teraz powoli rozliczają się z misją - zdają sprzęt, przekazują obowiązki. I przynajmniej na koniec służby w Czadzie czują komfort mieszkania w klimatyzowanych kontenerach, a siedząc na zewnątrz spokojnie wypalają wieczornego papierosa. Żar nie leje się już z nieba, piach nie wciska się do namiotów i nie uderza prosto w twarz. Przynajmniej teraz, do kolejnych upałów, do kolejnych burz piaskowych.
IndeksCopyright © 1 Brzeska Brygada Saperów Napisz do nas | Kontakt
Sybskrybuj kanał RSS
| Ostatnia aktualizacja strony — 5 Wrzesień 2010